Święto pieczonego ziemniaka 15-10-2006
Wspólne święto naszych zaprzyjaźnionych klubów udało się nadzwyczajnie. Pogoda dopisała wyśmienicie, było sucho i słonecznie  typowa polska złota jesień Uczestnicy bawili się doskonale , patrząc na  poniższe fotografie trudno nie wierzyć w przysłowie, że ,, każdy ma tyle lat na ile się czuje ,,.Było nam miło ,że prezes oddziału Puszczańskiego zdeklarowany piechur przybył na nasze święto z innymi pieszymi. Tak trzymać Panie Prezesie!!!.Dzięki uprzejmości gospodarza terenu Pana Józefa Zawadki ,tradycji stało się zadość , turyści mogli delektować się pieczonymi ziemniakami ,które w wielu z nas wzbudzały przemiłe wspomnienia nieodległych tak przecież lat.
     
  Oto nasi organizatorzy: Ania i Jurek -Torpedo Czesław i Rajmund -Turkole  
   
         
Brawo Prezes Aktywistki z Torpedo Znaczek  musi być Ci wspaniali piechurzy Najmłodsi uczestnicy
     
Co tam chowasz Jureczku? Lucynko zdobywasz właśnie nagrodę Ochrona imprezy musi być! Co tak dziwiło naszego wielbiciela huśtawek? Nieźle złota rączko!
     
Sławek w całej okazałości Narada aktywu !!! Nareszcie poznaliśmy całą rodzinę Rajmunda Ktoś musi zawijać w te papierki Sympatyczna żona Czesia z Turkola
     
Ognisko na zlocie rzecz święta Przysłowia mądrością narodów przez żołądek itd.. Intelektualna rozrywka musi być Najwytrwalsi A nasza Wiesia rozmarzona !